Photo Rating Website
Start nth 5300 NTT DoCoMo Spis prac Duda Lyrics
duże kwiatki z masy solnej

aaaaBober - ogól bobra!aaaa

Temat: * * * Grudniówki2006 - do raportu przed urodzinami
Cytat:
I duże uznanie dla mamy, że tworzy warsztat dla małej artystki. Ech, jaki tam wartsztat? Julka ma na swoim biurku wszystkie potrzebne rzeczy i wszystko tworzy sama, bez naszej pomocy... Też czasem czuję, że powinnam więcej, na szczęście jest przedszkole i Julka tam się wyżywa. Kiedyś też więcej robiłyśmy razem... wyroby z masy solnej z użyciem wszystkiego, co znalazłyśmy w kuchni, wydzieranki, domki z tektury... kwiatki z krepy...
Może jeszcze się zmobiluzuję :).
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=171370



Temat: Przepisy na mase solna

Masa solna wyrobu prostych modeli.

20 dkg mąki
20 dkg soli
12,5 dkg wody.
Wszystkie składniki należy bardzo dokładnie wymieszać i wyrabiać masę,aż stanie się elastyczna.
Z takiej masy można zrobić np. niewielkie kwiatki i listki.



Masa solna do wyrobu dużych modeli.

20 dkg mąki
40 dkg soli
12,5 dkg wody.
Taka masa nadaje się do wyrobu figurek, dużych koszyczków, większych kwiatów, baranków itd.



Elastyczna masa (schnie na powietrzu).

Elastyczna masa do wyrobów schnących na powietrzu.
20 dkg mąki
20 dkg soli
2 łyżki rozpuszczonego uprzednio kleju do tapet
12,5 dkg wody.
Klej do tapet dodaje się w trakcie wyrabiania masy tzn. po połączeniu mąki soli i wody.



Ścisła masa solna do wyrobu kafli i płat.

20 dkg mąki
40 dkg soli
2 łyżki rozrobionego kleju do tapet
12,5 dkg wody.
Z takie masy można tworzyć duże modele figurki, maski, duże kosze , ramki na zdjęcia itd.



Masa solna do wyrobu małych modeli.

20 dkg mąki
20 dkg soli
10 dkg mąki ziemniaczanej
15 dkg wody
Po połączeniu wszystkich składników wyrabiamy bardzo dokładnie masę. Taka masa posłuży nam do wyrobu np.małych koszyczków z kwiatkami , wianuszków , listków i kwiatków, aniołków itd.


zrodlo: http://www.masasolna.pl/
Źródło: swiatpasji.pl/forum/viewtopic.php?t=111


Temat: "Szalona".
- Moi już się moją obecnością nie irytują. Bo wiesz, wyglądam jak grzeczna dziewczynka i im to pasuje. Tworzą taki wizerunek idealnej rodzinki. Jednak, gdy już przychodzą goście… No cóż, wtedy moja obecność nie jest pożądana, więc oczywiście zawsze jestem. - Hm. Przynajmniej jej rodzice nie obawiają się pokazywać światu.
-Moja starszyzna to nawet nikogo nie zaprasza, jeśli jestem w domu. I zaczynają się sprzeczności, które miotają moją matką i które niekiedy pozwalają mi nawiać z domu do jakiegoś innego kraju. Bo póki ja jestem w domu - wstyd kogoś zaprosić, ale wtedy jestem nieszczęśliwa, do czego moja matka dąży. A jak mnie nie ma - to znaczy, że jestem szczęśliwa, a oni mogą ludzi wpraszać, a do tego też matka dąży. Ale to już jest uszczęśliwianie odmieńca, którego moja matka tak nie cierpi. Bo ojcu jestem obojętna. Po prostu kolejna osoba do utrzymania.
-Pół roku? Wytrzymałaś całe życie to teraz też dasz radę.
-Mam taką skromną nadzieję, że wytrzymam.
–Bronić ścian przed pomalowaniem? To co Ty z nimi robisz? - Pokój Annikki był nieco, hm, dziwny. Dziewczyna urządzała go sama. Na kanarkowo żółtych ścianach były rysunki, przepisy, teksty piosenek jej ulubionych zespołów i cytaty. Łóżko było duże z własnoręcznie, a jakże by inaczej, wyszywaną pościelą. Ponadto stolik na którym stał szary kuferek, oblepiony masą solną i posypany drobniutkimi, czerwonymi koralami, ponadto ozdobiony brokatem. W kuferku były najróżniejsze kolczyki, wisiorki i reszta. Annikki takich kuferków miała kilka. Szafa była duża, wypełniona do połowy i również zielona, pomalowana w różnokolorowe kwiaty. Każdy mebel był zielony i pomalowany. Tylko terakotowa podłoga była jeszcze nienaruszona, gdyż matka "odmieńca" ocaliła ją przed ozdobieniem zaklęciami. Pokój był niesamowity. I bezbłędnie pokazywał, kim była właścicielka.
-Po prostu przerabiam tak, żeby mi się podobało. Pełno kolorów i własnoręcznie poozdabianych mebli. - Krótko i konkretnie. Przecież się nie będzie, do cholery, rozwodzić nad swoim pokojem. To tylko pomieszczenie, w którym od czasu do czasu spała. I tyle.
-Aż tak kiepskich ludzi spotykałaś? Wydaje się niemal niemożliwe…
-Niemożliwe nie jest niemożliwe, po prostu wymaga więcej czasu.
Źródło: hogwarsh.ok1.pl/viewtopic.php?t=565


Temat: KOMENTARZE DO: NASZ WYMARZONY DWOREK

Moniu, muszę Cię rozczarować, ale w większości przedszkoli tak właśnie jest! ... Dardurdko, skąd taka opinia, że w większości...?
Jestem pewna, że w większości tak nie jest i moim zdaniem to bardzo krzywdząca opinia :(
Porozmawiaj z dyrektorem - takie Twoje prawo jako rodzica. Jeśli to nie pomoże, to jest wizytator KO, który ma pod nadzorem dane przedszkole i powininien wiedzieć o takich rzeczach. Prawdę powiedziawszy jestem w szoku po tym co przeczytałam :-?

To niemożliwe, bo do pracy w przedszkolu są wymagane ściśle określone kwalifikacje, zatem gdzieś ukończyli studia w tym zakresie. Może należy sobie zadać pytanie dlaczego uczelnia wypuszcza takich nauczycieli?? Dlaczego dzisiaj praktycznie każdy kto chce moze ukończyć studia? Dlaczego kobiety z powołaniem nie chcą być nauczycielem w przedszkolu lub szkole? Odpowiedź jest prosta i dla wszystkich oczywista:
1. Uczelnie szukają pieniędzy i zgarniają wszystkich chętnych, zwłaszcza na studia zaoczne (taka jest niestety smutna prawda).
2. Coraz mniej osób kształci się w kierunku nauczyciel przedszkola (podobnie w kierunku nauczanie wczesnoszkolne), ponieważ studiowanie tych kierunków nie jest łatwe, a pensja nauczyciela dyplomowanego z ok.20 - letnim stażem pracy to obecnie 1700zł na rękę. Moje koleżanki, które odeszły na emeryturę po 35 latach dostają teraz 1200zł :evil: . Należy mieć na uwadze, że przepisy oświatowe wymuszają na nauczycielach ciągłe kształcenie i doskonalenie zawodowe, kończenie podyplomowo dodatkowych kierunków za bardzo duże pieniądze, które nigdy się nie zwrócą (za te same pieniądze można ukonczyć naprawdę dobry kierunek nie związany z nauczycielstwem). Na dodatek ciągłe kłopoty z zatrudnieniem. Młodzi ludzie wybierający kierunek pedagogiczny chętniej decydują się na konkretne przedmioty jak informatyka, j.polski, matematyka, biologia z przyrodą itp, bo dają większe możliwości na zatrudnienie (zarówno szk.podst,gimnazjum, jak i szkoły średnie). No i tak się to kręci i być może dlatego tak się dzieje. Niestety do małych dzieci nie każdy się nadaje. Ja, pomimo, iż od13 lat pracuję w szkole, z przyjemnością wróciłabym do pracy w przedszkolu, bo kocham małe dzieci i pracę z nimi. Wybierając kierunek kształcenia miałam zawsze na uwadze wyłącznie pracę w przedszkolu. Niestety życie pisze swoje scenariusze i nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy chcieli. Pracowałam w przedszkolach na zastępstwo za urlopy wychowawcze, zdrowotne itp. - trwało to w sumie trochę ponad 4 lata. Kiedy kończyła mi się 2-letnia umowa na zastępstwo za urlop wychowawczy w jednym z przedszkoli, rodzice moich dzieciaków robili wszystko, żebym mogła ich dzieci uczyć w zerówce - poszli nawet z panią dyrektor do ówczesnego burmistrza z prośbą o otwarcie dodatkowego oddziału w przedszkolu (dzieci z obwodu byłoby na tyle chętnych). Niestety burmistrz nie wyraził zgody, bo przewidywał postępujący wówczas niż demograficzny i raczej zamykanie oddziałów za 2-3 lata niz ich otwieranie. Rodzice zrobili mi niespodziankę w takiej postaci, że postanowili, że nie dopuszczą, abym została bez pracy i nawet jeśli nie mogę uczyć ich dzieci, to zrobią wszystko, żebym nie zrezygnowała z zawodu. Tak dostałam pracę w szkole - dzięki wspaniałym rodzicom moich podopiecznych - dzięki ludziom, których dzieci pokochałam jak swoje. Moje dzieci były rozśpiewane, wesołe, roztańczone, plastycznie baaaardzo rozwinięte - uczestniczyły we wszystkich organizowanych w mieście konkursach piosenki, przedstawieniach teatralnych i konkursach tańca, znały przeróżne bajki, baśnie i zabawy, były wiecznie umorusane farbami, masą papierową, solną, gliną lub gipsem za co zawsze mi było głupio przed rodzicami. Stosowałam przeróżne rozwijające metody pracy z dziecmi i NIGDY nie było u nas NUDY. Zabawki w przedszkolu były stare i zniszczone, ale my mieliśmy tyle fajnych rzeczy do zrobienia, że czasami brakowało czasu na klocki i lale. Ze spacerów wracaliśmy obładowani materiałami przyrodniczymi (piórka, szyszki, żołędzie, patyczki, liscie, trawy i kwiaty), które wykorzystywaliśmy do prac plastycznych. Chylę czoła przed nauczycielami przedszkola, bo to bardzo trudna i pełna poświęcenia praca - znacznie trudniejsza od pracy w szkole i jest mi bardzo przykro, gdy czytam opinie j/w :cry: Nie wiem, może faktycznie nie każdy wkłada serce w swoją pracę, choć pojąć tego nie potrafię, że mogą być tacy nauczyciele :( Jeśli są tacy, to wstyd mi za nich :cry:

Teraz to ja się rozpisałam...
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=121787



Bober - ogól bobra!

Designed By Royalty-Free.Org